Misza Kostrzewski, brat Małgorzaty Rozenek-Majdan, były tancerz baletu Monte Carlo i juror „You Can Dance”, był gościem Mateusza Szymkowiaka w podcaście Świata Gwiazd. W szczerej rozmowie opowiedział o rozwodzie po 27 latach małżeństwa, zdradzie, której żałuje, pracy w restauracji we Francji i miłości do Kingi Wielochy.
Od szkoły baletowej do Monte Carlo
Taniec nie był jego marzeniem. Jako dziecko chciał zostać piłkarzem albo kolarzem, ale rodzice zapisali go do szkoły baletowej w Warszawie, bo chcieli, by poznał świat kultury. Przez pierwsze cztery lata chodził tam tylko z ich woli. Przełom nastąpił podczas ogólnopolskiego konkursu tańca klasycznego, gdy zobaczył, co potrafią rówieśnicy. Wtedy połknął bakcyla i zaczął ciężko pracować.
Z Polski wyjechał w wieku 18 lat. Po konkursie w bułgarskiej Warnie dostał angaż do młodzieżowego zespołu we Francji, a rok później do baletu Monte Carlo, gdzie tańczył pięć lat. Później przeszedł do Opery w Lyonie. Przyznaje, że jako młody tancerz był bardzo pewny siebie i bezkompromisowy.
Jeżeli mi się nie podobał jakiś balet, który mieliśmy tańczyć, rola, w której miałem być, to mówiłem to jasno.
Jak mówi, zmieniło go dopiero ojcostwo. Po narodzinach córki Niny współpracownicy zauważyli, że więcej słucha i lepiej pracuje w zespole. Dziś Kostrzewski ma troje dzieci: 25-letnią Ninę, która pracuje w Barcelonie, 22-letniego Jaśka, studiującego w Grenoble, i 19-letnią Elizabeth, która zaczęła studia psychologiczne.
Rozwód po 27 latach i rok „randek” z byłą żoną
Swoją byłą żonę Ksenię poznał w Monako. Byli razem 27 lat. Pytany o powody rozstania, mówi, że wina leżała pośrodku. Przyznaje, że w pewnym momencie „osiadł na laurach” i przestał się starać. Uważa też, że wiele zmieniło się, gdy jego żona zaczęła studiować psychologię, choć podkreśla, że to tylko jego opinia.
Po rozwodzie ich relacja była nietypowa. Poszli razem do restauracji, pomagał jej urządzić nowe mieszkanie, a przez kolejny rok spędzali ze sobą każdą wolną chwilę.
Chciałem to zreperować i przez rok czasu naprawdę robiłem wszystko, żeby wróciła do mnie, żebyśmy razem byli. Bardzo mi zależało, to też dla dzieci.
Znajomi ostrzegali go, że to manipulacja. Po roku życia w niepewności sam powiedział „dość”. Jego była żona jest dziś w związku ze swoim przełożonym z pracy. Obecnie nie mają ze sobą kontaktu.
Romans z lekarką. „Nie chcę robić z siebie aniołka”
Kostrzewski otwarcie przyznał, że w czasie małżeństwa miał romans. Doszło do niego, gdy z powodu kontuzji kolana musiał przestać tańczyć, a operowała go lekarka chirurg.
Nie chcę z siebie robić jakiegoś idealnego aniołka, bo to jest nieprawda.
Jak tłumaczy, specjaliści mówili mu później, że przeniósł na nią frustrację związaną z końcem kariery. Żona sama to wyczuła. Był przekonany, że to koniec małżeństwa, ale mu wybaczyła, z czego, jak mówi, był bardzo dumny, bo „niewielu ludzi by wybaczyło”.
Kinga Wielocha i noc rozmów w Katowicach
Swoją obecną partnerkę, stylistkę fryzur Kingę Wielochę, poznał na planie „You Can Dance” w TVP. Od początku ujęła go jej pozytywna energia i poczucie humoru. Przełomem była noc w hotelu w Katowicach, którą przegadali do piątej rano. Na koniec Kinga zapytała go wprost, o co mu chodzi.
Powiedziałem: wydaje mi się, że się w tobie zakochałem.
Są razem od około pięciu lat i niedawno się zaręczyli. Oświadczyny odbyły się w hotelu w Warszawie, co para traktuje jako symboliczną klamrę ich historii. O ślubie Kostrzewski mówi, że najpierw chce mieć stabilną pracę, ale „jest to na dobrej drodze”.
Z jury na zmywak
Po programie zostawił we Francji pracę nauczyciela tańca, licząc na telewizyjne projekty w Polsce. Propozycji było kilka, ale żadna nie doszła do skutku. Ma żal tylko o stracony czas. Gdy wrócił do Francji, jego miejsce w szkołach tańca było już zajęte. Poszedł więc do agencji pracy tymczasowej i poprosił o jakąkolwiek, nawet najcięższą pracę. Trafił na zmywak w restauracji pod Lyonem.
Z terapeutycznego punktu widzenia to był strzał w dziesiątkę.
Po dwóch i pół miesiąca przeszedł na salę jako kelner, a po pięciu miesiącach szefowa kuchni mianowała go szefem sali. Jak mówi, jest z tego tak samo dumny jak z kariery tancerza. Dziś zawsze zostawia kelnerom duże napiwki, bo wie, jak ciężka to praca.
Rok temu wrócił do Polski, bo Kinga nie odnalazła się we Francji. Od tego czasu odpoczywa w domu rodziców na wsi, ale przyznaje, że zaczyna mu to doskwierać, bo „człowiek jest zrobiony, żeby pracować”.
„Czy jestem bratem Małgorzaty Rozenek? Jestem”
Na koniec rozmowa zeszła na jego słynną siostrę. Kostrzewski zapewnia, że nigdy nie przeszkadzała mu łatka „brata Rozenek”.
Ktoś na to zapracował, ktoś jej dał okazję, dał jej szansę, ona ją wzięła sobie, rozwinęła.
Przyznaje, że mają zupełnie różne charaktery i nie spotykają się często, bo siostra jest ciągle w biegu. Wie jednak, że zawsze może na nią liczyć. Wspominał, jak pomagała mu na początku telewizyjnej przygody, doradzała w kwestii ubrań, a nawet podarowała mu drogą marynarkę, która mu się spodobała. Jego zdaniem Polacy kochają ją za przebojowość i naturalność, a jego samego bawi jej lekka maniera, którą w podcaście z humorem sparodiował.