Nawrocki o słowach Trumpa, że to on wygrał mu wybory. „Nie boli mnie to ani nie irytuje”

Karol Nawrocki w Polsat News mówił o swoich relacjach z Donaldem Trumpem i kulisach amerykańskiego poparcia. Pytanie, czy przywódca USA przypisuje sobie jego wyborczy sukces, wywołało u prezydenta uśmiech. Przy okazji wyjaśnił, gdzie przebiega granica jego rozmów z amerykańskim prezydentem.

Dziennikarze pytali o wypowiedzi Trumpa, z których wynikało, że to wsparcie Waszyngtonu przesądziło o wyniku wyborów w Polsce. Dopytywali, czy przywódca USA nie przypisuje sobie zbyt wiele, mówiąc, że to dzięki niemu Nawrocki wygrał. Prezydent przedstawił zasady, na jakich opierają się jego kontakty z Trumpem, i własną ocenę tamtych wydarzeń.

Śmiech po pytaniu o Trybunał Konstytucyjny

Nawrocki podkreślił, że w relacjach z Białym Domem obowiązuje go żelazna zasada nieingerowania w wewnętrzne sprawy partnera.

Nie rozmawiam z prezydentem Donaldem Trumpem na temat wewnętrznej polityki amerykańskiej, a prezydent Trump nie oczekuje też ode mnie, ani nie pyta mnie, co tam w Polsce — oświadczył.

Dziennikarze szybko wykorzystali to zapewnienie do żartu.

I o Trybunał Konstytucyjny nie pytał? — dopytywał z uśmiechem jeden z prowadzących.

Pytanie rozbawiło prezydenta.

Absolutnie nie. Nie, nie było nigdy takich rozmów — zapewnił.

Jak dodał, rozmowy obu przywódców dotyczą przede wszystkim bezpieczeństwa i stałej obecności wojsk USA w Polsce.

Spotkanie w Gabinecie Owalnym

Prowadząca zapytała, czy prezydenta nie irytują powtarzane przez Trumpa słowa, że dzięki niemu Nawrocki awansował w sondażach „z 13. miejsca” i wygrał wybory. Prezydent odpowiedział spokojnie i z uśmiechem.

To jest pewnie perspektywa amerykańska. Prezydent Trump — pamiętamy w kampanii wyborczej i za to jestem wdzięczny oczywiście — mnie, kandydata na prezydenta, przyjął w Gabinecie Owalnym, to było nasze pierwsze spotkanie — przypomniał.

Zaznaczył, że tamta wizyta przyniosła konkretne korzyści.

Dzięki temu także później, we wrześniu ‘25 roku, mogliśmy rozpoczynać nie od zera załatwianie bardzo ważnych spraw dla Polski, choćby tej stałej obecności — mówił.

Przyznał, że spotkanie było jednym z czynników, które miały „bardzo pozytywny wpływ” na wynik wyborów, choć dodał, że z perspektywy Trumpa to właśnie ono zadecydowało o zwycięstwie.

„Nie boli mnie to ani nie irytuje”

Prezydent podkreślił jednak, że wygraną zawdzięcza przede wszystkim ciężkiej pracy w kraju.

To był ciężki wysiłek, to była też modlitwa wielu osób (…) To była ciężka praca: tysiące wyjeżdżonych kilometrów, 400 spotkań w różnych regionach Polski — wyliczał.

Słowa Trumpa skwitował bez urazy.

I pan prezydent Trump ma prawo mieć poczucie, że jego wsparcie było elementem całej… całego większego zwycięstwa. Nie boli mnie to, ani nie irytuje — podsumował.

Nawrocki dał tym samym do zrozumienia, że narracja sojusznika nie umniejsza zasług jego kampanii ani nie wpływa na relacje z Waszyngtonem.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *