Zamierzasz zaparzyć herbatę, kroisz cytrynę, a tam – niespodzianka.
W miąższu owocu widzisz ciemną plamę, czasem w kształcie gwiazdy.
Na zewnątrz wszystko wygląda idealnie: gładka skórka, świeży zapach, żadnych oznak zepsucia.
A jednak w środku kryje się coś, czego nie widać gołym okiem.
To zjawisko, które występuje częściej, niż mogłoby się wydawać.
Część cytryn, mimo że wyglądają na świeże, w środku jest zainfekowana przez grzyb o nazwie Alternaria. To on odpowiada za tzw. czarną zgniliznę cytryn.
Nie pachnie źle, nie zmienia smaku na zewnątrz, ale potrafi całkowicie zniszczyć wnętrze owocu.
Co ciekawe, wszystko zaczyna się od stresu.
Tak, nawet cytryny mogą go doświadczać. Zbyt długie przechowywanie, wilgoć, szok termiczny albo lekkie uszkodzenie skórki mogą wystarczyć, by grzyb się rozwinął.
Z czasem miąższ zaczyna czernieć, tworząc kształty przypominające gwiazdy lub ciemne plamy.
To proces, którego z zewnątrz nie da się dostrzec.
Ale czy taka cytryna jest groźna dla zdrowia?
Nie, samo dotknięcie jej niczym nie grozi. Jednak spożywanie zainfekowanego miąższu nie jest dobrym pomysłem.
Grzyb Alternaria może produkować toksyny drażniące układ pokarmowy i oddechowy, zwłaszcza u osób wrażliwych lub uczulonych.
Lepiej więc nie ryzykować – nawet jeśli część owocu wygląda jeszcze dobrze.
Jak uniknąć takiej sytuacji?
Wybieraj cytryny o jednolitej, sprężystej skórce. Unikaj tych z brązowymi plamkami, miękkimi miejscami lub uszkodzeniami.
Przechowuj je w suchym, chłodnym miejscu, ale nie w zbyt wilgotnej lodówce.
I przede wszystkim – nie czekaj z ich użyciem tygodniami. Najlepiej zużyć je w ciągu kilku dni od zakupu.
Jeśli po przecięciu zauważysz ciemne wnętrze, nie próbuj wycinać zdrowych fragmentów.
Grzyb mógł już rozprzestrzenić się dalej, choć tego nie widać.
Najbezpieczniej po prostu wyrzucić owoc i sprawdzić, czy inne przechowywane obok nie mają podobnych oznak.
Alternarioza nie jest tragedią, ale wymaga czujności.
Dlatego zanim wrzucisz plasterek cytryny do gorącej herbaty, poświęć chwilę, by sprawdzić, co kryje się w środku.
To drobny gest, który może oszczędzić Ci przykrego zaskoczenia.