Kiedy czytam oficjalne polskie media, przypominają mi się lata 60. i 70. zeszłego wieku, kiedy studiowałem w komunistycznej Polsce. Ten sam ton, ten sam styl.
Pod koniec marca Adam Michnik, redaktor naczelny „Gazety Wyborczej”, odwiedził Wiedeń, aby wziąć udział w dyskusji o Polsce i Europie zorganizowanej przez wiedeński Burgtheater.
Miałem zaszczyt moderować tę dyskusję. Mocne wypowiedzi Michnika na temat szefa PiS-u Jarosława Kaczyńskiego i sterowanego przez niego rządu wywołały w oficjalnych polskich mediach natychmiastową gniewną reakcję.
Owe relacje były na bakier z prawdą. Fake news po polsku. Michnik przebywał w Wiedniu tylko jeden wieczór, zaraz wrócił do Warszawy.
Oficjalnym mediom pobyt ten najwyraźniej wydał się zbyt krótki. Portal informacyjny TVP donosił o jego rzekomym tournée po Austrii, podczas którego od wielu dni jeździ po tym kraju, aby obrażać i wyzywać polski rząd oraz wszechmocnego szefa PiS-u, ponieważ nazwał Kaczyńskiego parodią Stalina.