Bogdan Święczkowski nie wyklucza, że ustąpi z funkcji prezesa Trybunału Konstytucyjnego. W programie „Godzina Zero” w Kanale Zero powiedział Krzysztofowi Stanowskiemu, że odejdzie, ale tylko wtedy, gdy spór o Trybunał zostanie rozwiązany w drodze porozumienia. Dodał, że dla takiego rozwiązania jest gotów nawet trafić do więzienia.
Warunek prezesa TK
Święczkowski oczekuje, że rząd dogada się z prezydentem Karolem Nawrockim oraz z Sejmem i Senatem. Efektem takiego porozumienia miałaby być nowa ustawa albo zmiana konstytucji, która pozwoliłaby utworzyć Trybunał od nowa. Swoją wypowiedź skierował wprost do premiera i ministra sprawiedliwości.
Żeby mnie mogli pozamykać do więzienia (…) tylko wtedy, kiedy się dogadają z panem prezydentem i z władzą ustawodawczą i stworzą takie przepisy prawa czy ustawy, czy dokonają zmiany konstytucji, która doprowadzi do stworzenia nowego, może lepszego Trybunału Konstytucyjnego.
Podkreślił, że sam kierunek zmian mu nie przeszkadza.
Jestem na to otwarty.
„Tak, dla Polski”
Na pytanie Stanowskiego, czy naprawdę jest gotów pójść do więzienia, prezes TK odpowiedział twierdząco i od razu wyjaśnił, o jaki Trybunał mu chodzi:
Tak, dla Polski. Żeby stworzono nowy Trybunał Konstytucyjny, którego nikt nie będzie kwestionował, który będzie wybrany kwalifikowaną większością głosów.
Zaznaczył, że uważa się za niewinnego, ale nie zamierza się uchylać.
Jeżeli musiałbym, to bym poszedł.
Odpowiedź na słowa Tuska
Deklaracja Święczkowskiego była reakcją na zapowiedź premiera Donalda Tuska, że rząd nie wycofa się ze swoich działań wobec Trybunału.
Mnie nie interesuje dziecinna zabawa czy spekulacje: a kiedy zdobędą budynek, a kto? To nie jest gra planszowa. Trybunał zacznie swoją pracę w kształcie konstytucyjnym, czy to się komuś podoba, czy nie, i będzie wydawał werdykty – mówił szef rządu.
Tusk chce odsunięcia Święczkowskiego, którego uważa za nielegalnie pełniącego funkcję prezesa. Koalicja rządząca kwestionuje zarówno legalność obsady tego stanowiska, jak i status części sędziów TK.
„Nie ma »ich« i »nas«”
W pewnym momencie Stanowski podsumował konflikt jednym zdaniem:
Czyli mówiąc krótko: wy chcecie ich wsadzić do więzienia, oni chcą wsadzić was.
Święczkowski od razu zaprotestował przeciwko przypisywaniu go do którejkolwiek ze stron.
Ale jaki, jakich „ich”, jakich „was”?
Od trzech lat jestem sędzią, od półtora roku jestem prezesem Trybunału Konstytucyjnego i po jakiej stronie jestem? Po stronie Rzeczypospolitej.
Sugestie o jego politycznej zależności od Prawa i Sprawiedliwości nazwał „opowieściami spod budki z piwem”. Przypomniał, że z list tej partii startował jako kandydat niezależny, choć przyznał, że rozumie, iż w odbiorze publicznym „tworzy się taki widoczek”.
Nie ma „ich” i „nas”. Jest tylko Polska, są obywatele Rzeczypospolitej Polskiej i albo działają na rzecz tego państwa, albo działają przeciwko temu państwu.